Scenka otwierająca – kiedy zwykły kosz upominkowy przestaje działać
Dyrektor sprzedaży zamyka drzwi sali konferencyjnej i wręcza gościowi duży kosz prezentowy: włoskie wino, importowana kawa, czekoladki znanej marki. Uśmiechy są grzeczne, uprzejme, ale po chwili kosz ląduje pod stołem, obok trzech bardzo podobnych, otrzymanych tego samego dnia. Tydzień później nikt już nie pamięta, od kogo był który prezent.
Inna sytuacja: niewielki, ale starannie zapakowany kartonik. W środku ręcznie robiona ceramika z lokalnej pracowni, herbata od małej palarni z tego samego miasta, krótka kartka z podpisem właściciela rzemieślniczego warsztatu. Klient pyta: „Skąd to dokładnie jest? Kto to robi? Macie z nimi jakąś współpracę?”. Rozmowa o prezencie przeradza się w rozmowę o wartościach, o regionie, o podejściu firmy do lokalnej społeczności.
W pewnym momencie upominek firmowy przestaje być „dodatkiem do faktury” czy rutynowym elementem świątecznego budżetu. Staje się nośnikiem historii, intencji i wartości marki. Zwykły, katalogowy kosz coraz częściej nie wywołuje żadnych emocji. Z kolei
